 |
ACDC Forum Polskie forum fanów AC/DC
|
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Ralf

Dołączył: 14 Mar 2008 Posty: 333
|
Wysłany: Nie Mar 16, 2008 8:37 pm Temat postu: Brian Johnson czy Bon Scott |
|
|
Być może taki temat już jest. Jak jest to ten wywalcie. Jakie są wasze opinie na temat wokalistów AC/DC. Lepszy waszym zdaniem był Bon Scott, czy jest Brian Johnson? Według mnie Bon. Miał trochę ostrzejszy głos. Ale Brian też wymiata i więcej rozmawia z publicznością.
Ostatnio zmieniony przez Ralf dnia Nie Kwi 20, 2008 12:22 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
marcinowner

Dołączył: 24 Lut 2007 Posty: 79 Skąd: Częstochowa
|
Wysłany: Nie Mar 16, 2008 10:54 pm Temat postu: |
|
|
moim zdaniem nie mozna ich porownywac i mowic ktory byl lepszy. po 1 bon spiewal do 1980, a brian spiewa po 1980. mozna porownywac kawalki briana z geordie, ale to tez troche glupie, bo mimo ze bon byl tylko o rok starszy to przeciez byli w innym miejscu swojej kariery. bon byl juz znany i dawal koncerty na calym swiecie, podczas gdy brian i jego zespol dopiero odnosili sukcesy na lokalnej scenie.
nie wiem tez w jakim celu sie ich porownuje. czy jesli bon byl lepszy, to teraz nie bede sluchal ac/dc bo juz go nie ma? a przyjecie do zespolu briana nie bylo sluszne? a moze wszystkie kawalki z ery bona uznam za niewarte odsluchania, bo nie ma na nich briana?
ich style sie roznia, glos briana jest bardziej charakterystyczny ale i bon wydawal z siebie niesamowite dzwieki.
pozostaje jeszcze jeden aspekt. proponuje posluchac kawalkow z plyty back in black a po nich stiff upper lip. na przestrzeni tylu lat wokalista sie zmienia, uczy sie i dlatego tez nie mozna stwierdzic ze brian jest lepszym wokalista.
ja odnosze wrazenie, ze tam gdzie spiewal bon, brian niekoniecznie by pasowal i na odwrot. kazdy kawalek jest inny, w jednym spiewa bon, w drugim brian i jest ok.
przyznajcie sie w duchu, czy ktos pomyslal kiedys po przesluchania ktoregos z utworow "x do bani to zaspiewal, y zrobilby to lepiej"- ja nigdy.
bon sam kiedys powiedzial, ze brian to swietny wokalista i wydaje mi sie ze nikt lepiej by nie zastapil bona. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
GambiT Gość
|
Wysłany: Pon Mar 17, 2008 1:20 am Temat postu: |
|
|
Osobiscie uwazam to pytanie za glupote masowo rozpowszechniana i najchetniej zamknalbym ten temat  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tömash

Dołączył: 23 Lut 2006 Posty: 1117 Skąd: Katowice
|
Wysłany: Pon Mar 17, 2008 8:32 am Temat postu: |
|
|
Troche bez sensu tkaie porównania, co innego gdyby Bon po prostu odszedł i żył sobie dalej, wtedy by można porównywać. Mi osobiście bardziej pasuje wokal Bona, ale płyty z Johnsonem też lubie(chociaż moim zdaniem lepiej śpiewał w Geordie, może nie licząc Stiff Upper Lip, gdzie dał konkretnego czadu) _________________
| Stanisław Lem napisał: |
| Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów |
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ralf

Dołączył: 14 Mar 2008 Posty: 333
|
Wysłany: Pon Mar 17, 2008 2:14 pm Temat postu: |
|
|
| Jak uważacie, że temat głupi, to zamknijcie. Nie pogniewam się. A wracając do tematu, to np niew yobrażam sobie Bona śpiewającego np. 'Hard As A Rock'. A ponadto powiedziałem, że obaj nieźle wymiatali. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
wojtek

Dołączył: 19 Wrz 2007 Posty: 53 Skąd: bolesławiec city blues
|
Wysłany: Pon Mar 17, 2008 7:14 pm Temat postu: |
|
|
| zdecydowanie Bon,on miał klasę i myślę że wczuwał sie na koncertach w to co robi,a Brian to już bardziej showman i wydzieracz ale oczewiście świetnie pasuje w naszej kapeli.Mam pare kawałków Fraternity i Bon tam świetnie zapodaje.Choć faktycznie wyobrazić sobie teraz jakiegoś innego wokaliste oprócz Bona i Briana jest ciężko. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
GambiT Gość
|
Wysłany: Pon Mar 17, 2008 8:07 pm Temat postu: |
|
|
W czym objawiala sie klasa Bona?  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Johnnie

Dołączył: 15 Lis 2007 Posty: 383
|
Wysłany: Pon Mar 17, 2008 8:29 pm Temat postu: |
|
|
Właśnie jeśli chodzi o show to Bon rządzi. _________________ Roll!Roll!Roll!!!!
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ralf

Dołączył: 14 Mar 2008 Posty: 333
|
Wysłany: Pon Mar 17, 2008 8:39 pm Temat postu: |
|
|
| Bon robił dobre show, ale Brian więcej rozmawiał z publicznością. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Miniek
Dołączył: 20 Kwi 2008 Posty: 8 Skąd: Z AC/DC
|
Wysłany: Sob Kwi 26, 2008 7:07 pm Temat postu: |
|
|
Nieda sie porownac obaj wymiataja _________________ OI! OI ! OI! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Pożoga
Dołączył: 23 Maj 2008 Posty: 4
|
Wysłany: Nie Maj 25, 2008 8:04 pm Temat postu: |
|
|
Cóż, zarejestrowałem się tu tylko po to, żeby wyrazić swoje zdanie w tym temacie i zaobserwować reakcje.
Otóż oczywiste jest, że AC/DC jest dobre tylko w składzie z Johnsonem. Starsze utwory nadają się do słuchania tylko w wykonaniu BJ.
BS i BJ to całkowite przeciwieństwa: Bon S. ciotowaty, fatałaszki, gołe torsy, piskliwy głos, taki typ nabzyczonego śmieciarza. Brian J. to za to facet z krwi i kości, konkretny, zabawny, charczący.
Obydwóch nie chciałbym spotkać w ciemnej ulicy. Bona w obawie, że będzie się do mnie dobierał, Briana - że mi obije twarz. Wybieram to drugie.
Ponadto:
1. Wszystkie płyty ze Scottem mają słabą produkcję, z Johnsonem - nie wszystkie.
2. Wychowałem się na metalu, więc to cięższe oblicze AC/DC bardziej mi odpowiada.
3. Nie kupiłem "Plug me in" żeby nie musieć patrzeć na Bona.
P.S. Zanim mnie zabijecie, nadmieniam tylko, że mam lat 30, nie 12-15 jak wy i mam do tego typu spraw odpowiednio dużo dystansu, a już na pewno nie traktuję ich jak religii.
Pozdro |
|
| Powrót do góry |
|
 |
The Burczax

Dołączył: 27 Paź 2005 Posty: 883 Skąd: Bielsko-Biała
|
Wysłany: Nie Maj 25, 2008 8:37 pm Temat postu: |
|
|
Bez jaj, rozumiem możesz nie lubić Bona, ale pewien szacunek mu się należy. Uważasz, że Flick i Fly mają lepszą produkcję od np. LTBR czy HTH? Zresztą gdyby nie Bon to AC/DC, nie było by AC/DC. _________________ ja on the tour 2009:
TSA, AC/DC, Dżem, Sztywny Pal Azji, Perfect, Zabili Mi Żółwia, Ira, KAT, Hey |
|
| Powrót do góry |
|
 |
GambiT Gość
|
Wysłany: Nie Maj 25, 2008 9:24 pm Temat postu: |
|
|
OMFG
Kolego trzynastoletni (bo 13 a 30 to duza roznica, zobacz jeszcze raz do legitymacji szkolnej i policz dokladnie).
Bon nie byl ciotowaty, wrecz przeciwnie. Jezeli choc troche zglebisz sie w lekture o tematyce AC/DC to dowiesz sie, ze Bonny mial wiecej panienek niz ty w tym i przyszlym zyciu. Co do ciemnej uliczki - to zabawne, gdyz to wlasnie Bon slynal z tego (wraz z Malcolmem), ze tez "w ryj dac mogl dac".
| Cytat: |
| Otóż oczywiste jest, że AC/DC jest dobre tylko w składzie z Johnsonem. |
Oczywista oczywistosc zwlaszcza, ze album "Back in Black" sprzedawal sie tak dobrze glownie dzieki temu, ze smierc Bona zrobila boom wokol tej plyty. Proponuje posluchac "Highway to hell" czy "Let there be rock", gdzie oddana jest prawdziwa dusza AC/DC w calej swej okazalosci. "High Voltage" nie proponuje, bo to juz dla ludzi z jako taka orientacja w temacie...
| Cytat: |
Starsze utwory nadają się do słuchania tylko w wykonaniu BJ.
|
Z calym szacunkiem dla Briana, bo Goscia bardzo lubie, ale potrafil spieprzyc nawet "Highway to hell" ...
| Cytat: |
Bon S. ciotowaty, fatałaszki, gołe torsy, piskliwy głos, taki typ nabzyczonego śmieciarza. Brian J. to za to facet z krwi i kości, konkretny, zabawny, charczący.
|
Jesli charczacego grubasa oceniasz mianem prawdziwego mezczyzny, to wspolczuje twojej potencjalnej partnerce ktora, w co wierze, kiedys sobie znajdziesz.
Otoz: Bon ciotowaty i goly tors? Tors odslanial po to, zeby laski popiskiwaly na jego widok (znow klania sie lektura), co wyklucza tez ciotowatosc. Fatalaszki? Stare jeansy i skora? Piskliwy glos - taka mial barwe glosu,w tym Jego urok wokalny. A poczucia humoru Bonowi rowniez nie brakowalo, wystarczy ogladnac pare wywiadow.
ad. 1 - czasy inne, kasa inna, menadzerowie inni itd. itp.
ad. 2 - mrrrrok, czern, zlo, pieszczocha arghhh, rozumiem cie bracie
ad. 3 - swietnie zobrazowany poziom twojej wypowiedzi
Uwazam ten post za niezwykle tania prowokacje, to zalosne i zarazem zabawne, musialem jednak zareagowac bo Bon byl zbyt wspanialym czlowiekiem, zeby takie cos zniesc milczeniem. Mimo to jednak nawoluje do przemilczenia sprawy, jak to sie kiedys mowilo
NIE KARMIC TROLLA !!!
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
riffraff Administrator

Dołączył: 22 Sty 2005 Posty: 207 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Maj 25, 2008 10:28 pm Temat postu: |
|
|
W pełni zgadzam się z przedmówcą. Johnson jest świetnym i najlepszym następcą Bona ale nikt już nigdy nie zaśpiewa tak jak Bon "Ride On" czy "Let There Be Rock". _________________ Pozdrawiam
RiffRaff
---------
Ostatnia płyta AC/DC to Black Ice ale Black Ice to nie ostatnia płyta AC/DC. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Tömash

Dołączył: 23 Lut 2006 Posty: 1117 Skąd: Katowice
|
Wysłany: Nie Maj 25, 2008 10:36 pm Temat postu: |
|
|
Cóż o ile ta wypowiedź jest na serio, to ten
| Pożoga napisał: |
2. Wychowałem się na metalu, |
fragment wyjaśnia wszystko, a zwł. część dot. produkcji, moim zdnaiem metalowe brzmienie pasuje do AC/DC jak pięść do nosa...(co nie znaczy broń Boże że płyt z Joihnsonem nie lubie, Back in Black czy Flick on the switch stawiam na równi z albumami z Bonowych czasów), a tej gadki o image'u to już w ogóle nie kumam bo akurat obydwaj frontmani AC/DC w tej kwestii aż tak strasznie się nie róznią, obydwaj prezentują lekko żulowato - chuligAńSKI imidź  _________________
| Stanisław Lem napisał: |
| Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów |
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
mario_
Dołączył: 01 Mar 2005 Posty: 78 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie Maj 25, 2008 10:39 pm Temat postu: |
|
|
to czy komuś sie podoba Bon czy Brian to kwestia gustu przede wszystkim.
Ja osobiście wole Briana i późniejsze granie ACDC, w stylu Stiff Upper Lip
A temat jest wybitnie "trollo-genny" więc się nie dziwcie, że trolle przybywają  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Flanger

Dołączył: 20 Lis 2005 Posty: 89 Skąd: Czestochowa Sin City
|
Wysłany: Pon Maj 26, 2008 2:04 pm Temat postu: |
|
|
| Pewka ze Bon! tylko za to że był świetnym galernikiem i duzo pił.A jego głoscik to cudo! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
radek100

Dołączył: 02 Sie 2007 Posty: 348 Skąd: Racibórz
|
Wysłany: Pon Maj 26, 2008 2:43 pm Temat postu: |
|
|
Bon był i jest najlepszy i żaden kmiotek nie będzie mi tu go obrazał od pedałów albo od ciot, rozumiem możesz go nie lubić ale od razu z wyzwiskami jechać.
Ten tekst mnie rozwalił:
| Cytat: |
3. Nie kupiłem "Plug me in" żeby nie musieć patrzeć na Bona.
|
No i bardzo dobrze zawsze jeden egzemplarz więcej dla normalnych ludzi. _________________ We roll tonight !!
To the guitar bite !!! 
 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
KusykMetal
Dołączył: 04 Lut 2008 Posty: 15
|
Wysłany: Pon Maj 26, 2008 2:47 pm Temat postu: |
|
|
Ostatnio zmieniony przez KusykMetal dnia Sro Mar 04, 2009 1:01 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Pożoga
Dołączył: 23 Maj 2008 Posty: 4
|
Wysłany: Pon Maj 26, 2008 7:48 pm Temat postu: |
|
|
"Uważasz, że Flick i Fly mają lepszą produkcję od np. LTBR czy HTH?"
Tak uważam.
"Bonny mial wiecej panienek niz ty w tym i przyszlym zyciu"
Mam żonę, nie zależy mi.
"Tors odslanial po to, zeby laski popiskiwaly na jego widok"
Piszcz zatem beze mnie.
"ten post za niezwykle tania prowokacje"
Przecież piszę, że zalogowałem się li i jedynie żeby napisać co napisałem. A że tanio to fakt. Wręcz gratis.
"czasy inne, kasa inna, menadzerowie inni itd. itp."
To racja, ale nie zmienia to faktu, że późniejsze brzmienie miażdży, wcześniejsze - złośliwie łechce.
"o ile ta wypowiedź jest na serio"
Na serio.
" No i bardzo dobrze zawsze jeden egzemplarz więcej dla normalnych ludzi."
Być może, ale zestaw zalega w sklepach. Jakby był tylko z Johnsonem to bym wziął.
"Nie ma sesu roszcząsać"
Nie ma, nie ma... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
The Burczax

Dołączył: 27 Paź 2005 Posty: 883 Skąd: Bielsko-Biała
|
Wysłany: Pon Maj 26, 2008 8:40 pm Temat postu: |
|
|
| Pożoga napisał: |
"Uważasz, że Flick i Fly mają lepszą produkcję od np. LTBR czy HTH?"
Tak uważam.
|
No to nie mam pytań  _________________ ja on the tour 2009:
TSA, AC/DC, Dżem, Sztywny Pal Azji, Perfect, Zabili Mi Żółwia, Ira, KAT, Hey |
|
| Powrót do góry |
|
 |
invader
Dołączył: 02 Paź 2005 Posty: 84 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Pon Maj 26, 2008 10:30 pm Temat postu: |
|
|
| GambiT napisał: |
| Cytat: |
| Otóż oczywiste jest, że AC/DC jest dobre tylko w składzie z Johnsonem. |
Oczywista oczywistosc zwlaszcza, ze album "Back in Black" sprzedawal sie tak dobrze glownie dzieki temu, ze smierc Bona zrobila boom wokol tej plyty. Proponuje posluchac "Highway to hell" czy "Let there be rock", gdzie oddana jest prawdziwa dusza AC/DC w calej swej okazalosci. "High Voltage" nie proponuje, bo to juz dla ludzi z jako taka orientacja w temacie...
|
Jako fan muszę stanowczo zaprotestować!
Zdecydowanie wolę większość starych kawałków w wykonaniu Briana Johnsona.
Druga sprawa, wg Ciebie AC/DC od prawie 30 lat gra muzykę bez duszy, w którą oni sami nie wierzą - protestuję!
BiB jest dla mnie jedną z najlepszych płyt w historii muzyki nie dlatego, że się świetnie sprzedawała. W ogóle, nie wiem co to za argument z obniżaniem wartości BiB na to, że ktoś tam stwierdził, że dla niego AC/DC to Johnson.
Tak wściekle broniłeś Bona, że zmieszałeś AC/DC z błotem, AC/DC takie jakie jest przez ogromną większość swojego istnienia... i takie, którego jestem fanem.
Widzę, że prowokacja udana  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
GambiT Gość
|
Wysłany: Pon Maj 26, 2008 10:42 pm Temat postu: |
|
|
| invader napisał: |
| GambiT napisał: |
| Cytat: |
| Otóż oczywiste jest, że AC/DC jest dobre tylko w składzie z Johnsonem. |
Oczywista oczywistosc zwlaszcza, ze album "Back in Black" sprzedawal sie tak dobrze glownie dzieki temu, ze smierc Bona zrobila boom wokol tej plyty. Proponuje posluchac "Highway to hell" czy "Let there be rock", gdzie oddana jest prawdziwa dusza AC/DC w calej swej okazalosci. "High Voltage" nie proponuje, bo to juz dla ludzi z jako taka orientacja w temacie...
|
Jako fan muszę stanowczo zaprotestować!
Zdecydowanie wolę większość starych kawałków w wykonaniu Briana Johnsona.
Druga sprawa, wg Ciebie AC/DC od prawie 30 lat gra muzykę bez duszy, w którą oni sami nie wierzą - protestuję!
BiB jest dla mnie jedną z najlepszych płyt w historii muzyki nie dlatego, że się świetnie sprzedawała. W ogóle, nie wiem co to za argument z obniżaniem wartości BiB na to, że ktoś tam stwierdził, że dla niego AC/DC to Johnson.
Tak wściekle broniłeś Bona, że zmieszałeś AC/DC z błotem, AC/DC takie jakie jest przez ogromną większość swojego istnienia... i takie, którego jestem fanem.
Widzę, że prowokacja udana  |
Widzę, że ktoś tu nie rozumie tekstu pisanego... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Ralf

Dołączył: 14 Mar 2008 Posty: 333
|
Wysłany: Pią Maj 30, 2008 9:25 pm Temat postu: |
|
|
| Cytat: |
| Obydwóch nie chciałbym spotkać w ciemnej ulicy. Bona w obawie, że będzie się do mnie dobierał, Briana - że mi obije twarz. |
Z tym sie absolutnie nie zgadzam. Porównajcie sobie chociażby postury Bona i Briana. Nie uważam, że skoro Brian jest, hmm. "mniejszy", to w morde dać nie potrafi. Ale Bon już swoim wyglądem dawał do zrozumienia, że popychać sie nie dawał. A o tym, że często wdawał się w bójki nie trzeba czytać, a mozna się domyśleć. Wystarczy obejrzeć videoclip Jailbreak. Widać, że ma braki w uzębieniu . Co do umiejętności wokalnych, to obaj wymiatają, chociaż głos Bona mi bardziej pasuje. Gdyby nie ktoś taki jak Brian Johnson, to AC/DC po 19 lutego 1980 roku prawdopodobnie by nie było.
P.S. Tego tematu nie zakładałem po to, by bluzgać Bona lub Briana, a po to, by wymienić się opiniami, kto był lepszy. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
kazikdc

Dołączył: 21 Maj 2008 Posty: 8
|
Wysłany: Czw Lip 24, 2008 3:27 pm Temat postu: |
|
|
powiem tak OBAJ SĄ SUPER WOKALISTAMI!!!!! _________________ ~~~BACK IN BLACK~~ |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
|